I Found Everything, When I Left the World Behind

Within a few moments, the sky turned into a deep grey, and the calm waters of the lake had soaked up and floated, rocking our kayaks as they pleased. The wind grew stronger, creating in us a sense of standing at the same place, and the melodies of Einaudi’s songs coming from Mikołaj’s phone, created the dramatic background of our little journey. But it was not a drama. It was a magical fairy tale, a colorful novel, a hymn to freedom and the intimidating beauty of nature.

After a day of rowing, we reached a lone island drifting in the middle of the lake. We set up a tent on the shore, from which a magnificent view of the dancing water enclosed in a ring of lush trees stretched out. We weren’t missing anything, because nature has the gift of holding back man’s vanity and restoring the ability to draw happiness from simplicity. When I’m in her bosom, I don’t want anything more above what I have. I also forget about everything that bothered me, deciding to stay in the current moment. Because this is where life happens.

W ciągu kilku chwil niebo przybrało popielatą szatę, a spokojne dotychczas wody jeziora, wzburzyły się i uniosły, kołysząc naszymi kajakami wedle swych upodobań. Wiatr przybierał na sile rodząc w nas poczucie stania w miejscu, a melodie utworów Einaudiego dobiegające z telefonu Mikołaja stworzyły doprawdy dramatyczne tło naszej małej podróży. Ale to nie był dramat. To była soczysta baśń, przepełniona barwami powieść, hymn do wolności i onieśmielającego piękna natury.

Po całym dniu wiosłowania dotarliśmy na samotną wyspę dryfującą pośrodku jeziora. Rozbiliśmy namiot na brzegu, z którego rozciągał się znakomity widok na tańczące wody zamknięte w pierścieniu soczystych drzew. Niczego już nam nie brakowało, bowiem natura posiada dar powstrzymywania w człowieku próżności i przywracania umiejętności czerpania szczęścia z prostoty. Gdy znajduję się na Jej łonie, nie pragnę już nic więcej ponad to, co posiadam. Zapominam także o wszystkim, co mnie trapiło, decydując się na trwanie w bieżącej chwili. Bo przecież w niej odbywa się życie.

IMG_9666

Processed with VSCO with a6 preset

I’ve never been kayaking by myself before. In fact, the number of kayaking trips in my entire life I could probably count on the fingers of one hand. It’s a great and exciting experience to do something for the first time; again be a beginner. You don’t care about mistakes because you do not see them and you are happy with each meter you rowed. A little bit like a child. A little bit like in life. And later, just as in life, you gather experience, become more responsible and try to be more efficient, row better and faster. Sometimes even too fast.
Not everything depends on you. Sometimes sea currents leads you in the opposite direction, and sometimes the wind pushes you to the shore. You will fight with it steadfastly, or maybe you’ll let go and wait what time will bring. But you will always set the direction and the goal you are aiming for. And even when the waves turn your kayak, you’ll know which way you should go.
Sometimes your road will lead through the calm waters of vast lakes in which beauty you will sink your eyes. At other times, through the narrow rivers, which will delight you with diversity and fullness of life, and on which shores you will be able to rest. However, they are also those much more vicious, twisted like a careless thrown thread and full of traps in the form of whirls, falling trees and stones. And you’ll have to face them, too. At the end of your journey, you will undoubtedly be tired. Muscles will begin to refuse obedience and you will probably forget how to walk. However, when you get off the kayak and descend to the land you missed, you will feel not only joy but also insufficiency. You will look affectionately at the water that has become your home, and will get the feeling that you could swim even further.

Nigdy wcześniej nie płynęłam kajakiem samotnie. W zasadzie to ilość zaliczonych przeze mnie wycieczek kajakowych mogłabym zapewne zliczyć na palcach jednej ręki. To wspaniałe i ekscytujące przeżycie robić coś po raz pierwszy; znowu być początkującym. Nie przejmujesz się błędami, bo ich nie dostrzegasz i cieszysz się z każdego przepłyniętego metra. Trochę jak dziecko. Trochę jak w życiu. A później, podobnie jak w życiu zresztą, zbierasz doświadczenie, stajesz się bardziej odpowiedzialny i starasz się być wydajniejszy, płynąć lepiej i szybciej. Czasem nawet zbyt szybko.
Nie na wszystko masz wpływ. Niekiedy prądy morskie pchają cię w przeciwnym kierunku, a innym razem wiatr spycha cię na brzeg. Będziesz z nim wytrwale walczył, a może odpuścisz i poczekasz, co czas pokaże. To jednak zawsze Ty będziesz wyznaczał sobie kierunek i cel, do którego zmierzasz. I nawet gdy fale obrócą Twym kajakiem, będziesz wiedział, w którą stronę powinieneś płynąć.
Czasem twa droga wieść będzie przez spokojne wody rozległych jezior, w których pięknie będziesz zatapiał wzrok. Innym razem, przez wąskie rzeki zachwycające różnorodnością i pełnią form życia, u których brzegu będziesz mógł odpocząć. Zdarzą się jednak także te znacznie bardziej rwiste, poskręcane niczym rzucona niedbale nić i pełne pułapek w postaci wirów, opadłych drzew i kamieni. I je będziesz musiał pokonać. U kresu swej podróży bez wątpienia będziesz zmęczony. Mięśnie zaczną odmawiać posłuszeństwa i pewnie zapomnisz już jak się chodziło. Mimo wszystko, gdy wysiądziesz z kajaka i zejdziesz na utęskniony ląd, poczujesz nie tylko radość, ale i pewien niedosyt. Spojrzysz czule na wody, które stały się twym domem, a w głowie pojawi się myśl, że mógłbyś jeszcze popłynąć. 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s