What You Lose When You Focus On Earning Money?

Yesterday evening, my father and I opened the suitcase, in which he kept the past. Old theater posters, favorite board game from childhood, 50 years old essay, graduation certificate, scout graduation cord with a whistle, military pass, diplomas from recitation competitions, family photos, old negatives and 16mm films with my grandfather, as well as maps of his production, set squares he used to work, and finally the obituary and the plaque that stood on his grave and which my dad made by himself. He decided that everything had to be sorted and some official things to be done before it will be too late. “It will finally come,” he said to me in a very calm voice, with a slight smile on his face. Although death seems to be now an abstract thing, in the end for each of us the time will come. And even if I do not know the exact date, I know it will knock too early.

Wczoraj wieczorem otworzyłam z tatą walizkę, w której przechowywał przeszłość. Stare afisze teatralne, ulubiona gra planszowa z dzieciństwa, wypracowania sprzed 50 lat, dyplom ukończenia szkoły, sznur harcerski z gwizdkiem, przepustkę wojskową, dyplomy za udział w konkursach recytatorskich, zdjęcia rodzinne, stare negatywy i taśmy 16mm z postacią dziadzia, a także mapy Jego autorstwa, ekierki których używał do pracy, a w końcu nekrolog i tablicę, która stała na Jego grobie i którą tata wykonał sam. Uznał, że należy wszystko uporządkować oraz załatwić niektóre sprawy urzędowe, zanim będzie za późno. – Przecież to w końcu nadejdzie – rzekł do mnie bardzo spokojnym głosem, z lekkim uśmiechem na ustach. Choć śmierć zdaje się być dla większości z nas rzeczą abstrakcyjną, to w końcu na każdego przyjdzie czas. I choć nie znam dokładnej daty, to wiem, że zapuka za wcześnie. 

IMG_9253

IMG_9230

I remember when, saving up for my dreams, I used to spend 8 to 12 hours a day, 5-7 days a week, working on a climbing wall, even during the final exams. Or when I was getting up at 3:40am to do my training before opening the store, and when I came back home, I was often dying of fatigue. I was comforting myself saying that I have nothing to complain about, because there are people who work harder, in worse conditions and for less money. But is it right to compare ourselves to the people who are usually in extreme situations, on the margins of society? Yes, it is worth to remember them to be aware and appreciate what is normal for us, but I have the impression that in most cases this attitude does not makes us grateful, but retains our development and is a great source of excuses. Suddenly everything is good enough, because others have worse situation.

Why do I mention it? What is the relationship between the first and second paragraph? What is the bridge connecting these thoughts? I get the feeling that work begins to sneak into every living space. It becomes us. Or maybe we become it. We can not separate work from the rest of our lives, and sometimes we even identify quality of life with professional success. It would not be such a tragic thing if each of us was guided by enormous passion, sense of mission and vocation to the profession. Unfortunately, the great part of working people treats work as a way to vain enrichment, gaining position and material goods. There are also those who, guided by the way of thinking we have known for centuries – “Hard work pays,” “Work gives us more than leisure. It gives us life”, are working themselves to death. To delight of the government and the CEOs of the corporation, of course.

We let work and our careers take away what we can bestow the best upon ourselves and another person, so the time and attention that my dad reminded me about, opening the suitcase of the past. All the objects and stories he shared with me are beautiful testimony of the time spent with those who are mostly gone, but who have left an indelible mark on his memory and on the intricate path of life. Who were that path.

Pamiętam, gdy zarabiając na swoje marzenia spędzałam od 8 do 12h dziennie, 5-7 dni w tygodniu, pracując na ściance wspinaczkowej, nawet podczas matur. Albo gdy wstawałam o 3:40 nad ranem, aby zdążyć zrobić trening przed otwarciem sklepu, a po powrocie do domu niejednokrotnie padałam na twarz ze zmęczenia. Pocieszałam się wtedy mówiąc, że nie mam na co narzekać, gdyż są ludzie, którzy pracują ciężej, w gorszych warunkach i za mniejsze wynagrodzenie. Lecz czy słuszne jest porównywanie się do ludzi znajdujących się zazwyczaj w skrajnych sytuacjach, będących na marginesie społeczeństwa? Owszem, warto o nich pamiętać, aby być świadomym i potrafić docenić to, co jest dla nas normą, jednak mam wrażenie, że w większości przypadków taka postawa nie napawa nas wdzięcznością, lecz zatrzymuje nasz rozwój i jest źródłem wymówek. Nagle wszystko jest wystarczająco dobre, bo przecież inni mają gorzej.

Dlaczego o tym wspominam? Jaki jest związek pierwszego akapitu z drugim? Co jest mostem łączącym te myśli? Otóż odnoszę wrażenie, iż praca zaczyna wkradać się w każdą przestrzeń życiową. Staje się nami. A może my stajemy się nią. Nie potrafimy oddzielić jej od reszty naszego życia, a czasem nawet utożsamiamy jego jakość z sukcesem zawodowym. Nie byłoby to może aż tak tragiczne zjawisko, gdyby każdym z nas kierowała olbrzymia pasja, poczucie misyjności oraz powołanie do wykonywanego zawodu. Niestety znakomita część osób pracujących, traktuje pracę jako drogę do próżnego wzbogacenia się, zdobycia pozycji oraz dóbr materialnych. Są też tacy, którzy podążając za znanym nam od wieków sposobem myślenia typu – “Ciężka praca popłaca”, “Praca daje nam więcej niż wypoczynek. Ona daje nam życie”, zaharowują się na śmierć. Ku uciesze rządu i prezesów korporacji, rzecz jasna.

Pozwoliliśmy pracy i dbaniu o karierę zawodową odebrać nam to, czym najhojniej możemy obdarować siebie i drugiego człowieka, czyli czas i uwagę, o których wartości przypomniał mi tata, otwierając walizkę przeszłości. Wszystkie znajdujące się w niej przedmioty oraz opowieści, którymi się ze mną podzielił, są pięknymi świadectwami czasu spędzonego z tymi, których już w dużej mierze nie ma, a którzy pozostawili niezatarty ślad w pamięci oraz na zawiłej ścieżce życia. Którzy byli tą ścieżką. 

IMG_8988

I grew up with people who, while they worked hard, were doing something they deeply believed in and which they consciously sacrificed themselves to. After all, I didn’t feel that career was their first priority. I have never heard that they have no time for me or are not interested in what I do. They created for me, my sister and innumerable animals wonderful house, cherished valuable friendships, many times came with help and showed selflessness. And when this time finally comes, I will remember them this way.

Dorastałam u boku ludzi, którzy, choć pracowali ciężko, robili coś, w co wierzą i czemu świadomie się oddali. Mimo wszystko, nie czułam, że kariera jest dla nich na pierwszym miejscu. Nigdy nie usłyszałam, że nie mają na mnie czasu, albo nie interesuje ich to, co robię. Stworzyli dla mnie, mojej siostry i niezliczonej ilości zwierząt wspaniały dom, pielęgnowali wartościowe przyjaźnie, niejednokrotnie wykazywali się pomocą i bezinteresownością. I gdy ten czas w końcu nadejdzie, takimi będę ich pamiętać.

IMG_9025IMG_9101

Probably someone will say that my parents were privileged because they had a choice. Yes, not everyone in the world has it or at least not to such extent. However, most of us do have it. It depends on us how we spend our lives and what values we will be guided by; how much time and attention we will devote to ourselves and to others. Therefore, please, stop for a moment and look around. Turn off the internet and find a truly valuable connection – with another being. Make tea and talk to your household members, and if you are separated by kilometers, call someone you care about, or even send a warm message. Give a hug to your pets. Smile to yourself in the mirror. Today. Now. Because one day it will be too late, right?

Pewnie znajdzie się ktoś, kto powie, że moi rodzice byli uprzywilejowani, gdyż mieli wybór. Owszem, nie każdy na świecie go ma, albo nie w takim stopniu. Jednakże większość z nas tak. Mamy wpływ na to, jak spędzimy nasze życie i jakimi wartościami będziemy się kierować; ile czasu i uwagi będziemy poświęcać sobie oraz innym. Dlatego zatrzymajcie się na chwilę i rozejrzyjcie dookoła. Wyłączcie internet i znajdźcie prawdziwie wartościowe połączenie – z drugą istotą. Zróbcie herbatę i porozmawiajcie ze swoimi domownikami, a jeśli dzielą Was kilometry, zadzwońcie do kogoś na kim Wam zależy, albo chociaż wyślijcie wiadomość pełną ciepła. Przytulcie się do swoich zwierzaków. Uśmiechnijcie się do siebie w lustrze. Dziś. Teraz. Kiedyś przecież będzie za późno. 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s